Decyzja o niepodpisaniu nowelizacji ustawy o prawach pacjenta wywołała szerokie dyskusje w środowisku medycznym oraz politycznym. Prezydent Karol Nawrocki zdecydował, że regulacja znana jako lex szarlatan trafi do kontroli prewencyjnej w Trybunale Konstytucyjnym. Głowa państwa przedstawiła jednocześnie zapowiedź własnej inicjatywy legislacyjnej, proponując nowelizację Kodeksu karnego.
Uzasadnienie prezydenta i alternatywny projekt
Prezydent podkreślił, że intencja walki z niebezpiecznymi praktykami jest słuszna, jednak zakwestionował środki zastosowane w rządowej ustawie. W ocenie Karola Nawrockiego nowe przepisy wrzucały do jednego worka groźne pseudomedyczne działania oraz uczciwe firmy zajmujące się m.in. zielarstwem czy medycyną komplementarną. Zwrócił także uwagę na ryzyko obciążania przedsiębiorców karami i blokadami przed prawomocnym wyrokiem sądu, co mogłoby prowadzić do ich kłopotów finansowych przed zakończeniem procesu.
W odpowiedzi na zablokowany projekt prezydent zapowiedział wniesienie poprawek do Kodeksu karnego. Zgodnie z jego propozycją, o ewentualnej winie i karze dla osób świadomie odwodzących pacjentów od leczenia opartego na nauce miałby decydować niezawisły sąd, a nie pojedynczy urzędnik administracji.
Ostra krytyka ze strony środowiska medycznego i rządu
Decyzja głowy państwa spotkała się z natychmiastową i stanowczą reakcją Rzecznika Praw Pacjenta, Bartłomieja Chmielowca, który wyraził głęboki smutek i ocenił, że państwo zostało pozbawione kluczowych narzędzi do szybkiej ochrony chorych. Podobne stanowisko zajęło Ministerstwo Zdrowia, podkreślając we wpisie w mediach społecznościowych, że skierowanie ustawy do TK to bardzo zły sygnał dla pacjentów. Premier Donald Tusk skomentował ruch prezydenta, zarzucając mu stanięcie po stronie pseudomedycyny zamiast po stronie chorych.
Eksperci ze środowiska medycznego wskazują na praktyczne konsekwencje decyzji:
- Wirusolożka prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska zauważyła, że postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym opóźni wejście w życie przepisów o wiele miesięcy lub lat, a Rzecznik Praw Pacjenta wciąż nie ma uprawnień do natychmiastowego blokowania szkodliwych praktyk.
- Dr n. med. Artur Drobniak, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie, zrezygnowany przyjął decyzję głowy państwa, wskazując, że priorytetem samorządu lekarskiego pozostaje bezwzględne bezpieczeństwo pacjentów.
- Monika Pintal-Ślimak, prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, określiła wstrzymanie ustawy mianem ciosu w bezpieczeństwo chorych, dodając, że zmiana Kodeksu karnego działa wyłącznie po fakcie, gdy wyrządzono już krzywdę.
Wszyscy krytycy zablokowanej ustawy akcentują, że na braku natychmiastowych mechanizmów prewencyjnych najbardziej ucierpią osoby najsłabsze – w tym pacjenci onkologiczni, chorzy nieuleczalnie oraz dzieci.
Źródła
- TVN24 — 20.08.2026 13:53
- Rynek Zdrowia — 20.08.2026 13:05
- Poradnik Zdrowie
- Radio ZET — Wiadomości









