Dziennikarze TVN24 i Wirtualnej Polski przeanalizowali zapisy kontraktu zawartego w październiku 2025 roku. Z ustaleń wynika, że umowa PKOl z Zondacrypto przekazywała drugiej stronie bardzo szerokie uprawnienia komercyjne, przenosząc jednocześnie niemal całe ryzyko prawne i finansowe na Polski Komitet Olimpijski. Po stronie sponsora umowę podpisała czeska spółka Expofer Servis House s.r.o. z Ostrawy, reprezentowana przez Przemysława Krala, a w imieniu PKOl podpis złożył prezes Radosław Piesiewicz.
Szerokie prawa do wizerunku olimpijczyków
Zgodnie z zapisami dokumentu sponsor oraz powiązane z nim spółki i agencje reklamowe uzyskali prawo do nieograniczonego terytorialnie i medialnie wykorzystywania wizerunków, głosów oraz sylwetek polskich reprezentantów. Uprawnienia te objęły nie tylko aktualnych sportowców, ale również zawodników uczestniczących w ośmiu kolejnych igrzyskach – od Londynu w 2012 roku aż po zimowe igrzyska w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo w 2026 roku. Umowa zezwalała na modyfikację nagrań oraz zdjęć bez ograniczeń czasowych.
Zapisy kontraktu nakładały na PKOl obowiązek pokrycia wszelkich roszczeń finansowych, gdyby sportowcy wystąpili z żądaniem rekompensaty za wykorzystanie ich wizerunku. Dodatkowo komitet zobowiązał się do udostępniania sponsorowi danych osób obserwujących oficjalne profile reprezentacji w mediach społecznościowych w celu prowadzenia spersonalizowanych kampanii reklamowych.
Finanse, tokeny i podział przychodów
Warunki finansowe przewidywały łączną kwotę 18 489 469 zł netto płatną w ratach do 2028 roku, z czego pierwsze dwie wypłaty przesłano jeszcze przed formalnym podpisaniem porozumienia. Umowa obejmowała także przekazanie tokenów cyfrowych ZND o wartości 5 mln zł oraz pulę tokenów TMPL, z czego część miała trafić bezpośrednio do współpracowników i zespołu komitetu. PKOl miał również otrzymywać połowę przychodów netto ze sprzedaży tokenów firmowanych symboliką olimpijską.
Klauzula poufności i sprzeciw w zarządzie
W umowie umieszczono również rygorystyczne zapisy chroniące sponsora przed krytyką. Złamanie zakazu wypowiedzi godzących w reputację giełdy lub projektu kryptowalutowego groziło karą w wysokości 50 tysięcy euro za każdy przypadek. Zakaz ten obowiązywał także po wygaśnięciu kontraktu. Członkowie zarządu PKOl wskazują, że prezes Piesiewicz przez miesiące nie informował ich o przebiegu negocjacji ani o finalnej treści zobowiązań. Sprawa ujrzała światło dzienne po zatrzymaniu prezesa PKOl przez służby i postawieniu mu zarzutów prokuratorskich.
Źródła
- Rzeczpospolita — 01.09.2026 06:21
- Sport.pl — 01.09.2026 06:09
- Onet Wiadomości — 01.09.2026 05:41
- TVN24 — 01.09.2026 04:15









