Dennis Haskins nie żyje. Informację o śmierci aktora przekazał jego agent. Haskins miał 75 lat. Przyczyna zgonu nie została podana publicznie.
Aktor był najbardziej znany z roli dyrektora Richarda Beldinga w młodzieżowym sitcomie „Byle do dzwonka” (Saved by the Bell). Produkcja była emitowana w Stanach Zjednoczonych przez NBC w latach 1989–1993, a w latach 90. pojawiała się także w polskiej telewizji.
Rola, która przyniosła mu popularność
Serial opowiadał o szkolnych perypetiach grupy licealistów. Dennis Haskins wystąpił w większości odcinków, a postać dyrektora Beldinga stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów produkcji. Widzowie pamiętali go jako dorosłego opiekuna i przełożonego bohaterów, pojawiającego się w kolejnych historiach rozgrywających się w szkolnych murach.
Haskins wracał do tej roli także w późniejszych projektach związanych z serią. Zagrał między innymi w „Byle do dzwonka: Nowa klasa” oraz filmie „Szkoła urwisów – Hawajska przygoda”.
Agent wspomina aktora
Jay Schachter, agent Haskinsa, powiedział w rozmowie z magazynem „Variety”, że śmierć aktora jest tragiczną stratą. Podkreślił, że Haskins bardzo cenił swoich fanów i znajdował dla nich czas. Agent zaznaczył również, że przez ponad 20 lat był jego klientem oraz bliskim przyjacielem.
Wiadomość o śmierci aktora wywołała reakcje fanów serialu. W komentarzach wiele osób wspominało, że dyrektor Belding był ważną postacią ich dzieciństwa. „Byle do dzwonka” jest uznawany za jeden z istotnych amerykańskich sitcomów młodzieżowych lat 90.
Pozostałe role
Dennis Haskins pojawiał się również w innych popularnych produkcjach telewizyjnych. W jego dorobku znalazły się między innymi seriale „Mad Men”, „Moda na sukces”, „Jak poznałem waszą matkę”, „U nas w Filadelfii”, „Men of Certain Age” oraz „Rozpalić Cleveland”.
Źródła
- Super Express — Świat — 29.09.2026 09:06
- TVN24 — najnowsze








