Elektrownia jądrowa w Choczewie ma być pierwszą tego typu inwestycją w Polsce. Za projekt odpowiadają Polskie Elektrownie Jądrowe, a generalnym wykonawcą jest konsorcjum Westinghouse i Bechtel. Zgodnie z obecnym harmonogramem pierwszy reaktor w technologii AP1000 ma rozpocząć pracę w 2036 roku. Dwa kolejne bloki mają zostać uruchomione w latach 2037–2038.
Jednym z najważniejszych pytań dotyczących inwestycji jest to, jak dużą część prac i dostaw otrzymają krajowe przedsiębiorstwa. Według informacji opisanych przez Forsal całkowity koszt budowy może wynieść około 200 mld zł. Dotychczasowe umowy z polskimi firmami dotyczą przede wszystkim tradycyjnych robót budowlanych i zaplecza projektu.
Polskie firmy są zaangażowane w prace przygotowawcze
PEJ podpisały między innymi kontrakty z Unihouse na budowę zaplecza noclegowego oraz z Budimeksem na prace ziemne. Ich wartość wynosi odpowiednio około 260 mln zł i 200 mln zł. Są to znaczące zlecenia, ale nie obejmują najbardziej skomplikowanych elementów tak zwanej wyspy jądrowej, czyli części związanej bezpośrednio z reaktorem i systemami bezpieczeństwa.
W tej dziedzinie polskie przedsiębiorstwa dopiero odbudowują kompetencje. Po zakończeniu projektu elektrowni w Żarnowcu na początku lat 90. wiele zakładów związanych wcześniej z energetyką jądrową zostało sprzedanych albo przestało działać. Obecnie krajowy przemysł musi ponownie zdobywać doświadczenie, certyfikaty i zaufanie zagranicznych wykonawców.
Niewiele firm przechodzi wymagającą kwalifikację
Jednym z przedsiębiorstw starających się o udział w dostawach jest Ferrum. Dzięki wsparciu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości jego Zakład Konstrukcji Spawanych rozwija możliwości produkcji konstrukcji stalowych, w tym elementów, które mogłyby znaleźć zastosowanie przy osłonie reaktora. Firma została zakwalifikowana do trzeciego etapu oceny dostawców prowadzonej przez Westinghouse. Na tym poziomie musi wykonać element spełniający wymagania bezpieczeństwa obowiązujące w energetyce jądrowej.
Według materiału Forsal do trzeciej fazy zakwalifikowano dotąd tylko sześć polskich firm. To niewiele w porównaniu z Czechami, gdzie przy projekcie Dukovany II wskazano około 60 krajowych przedsiębiorstw, a kolejne podmioty starają się o dołączenie do łańcucha dostaw. Udział czeskich firm w całym projekcie ma wynosić około 60 proc. W Polsce szacowany jest na około 40 proc., przy czym w samej części jądrowej ma być znacznie mniejszy.
Ważny będzie transfer wiedzy
Branża budowlana zwraca uwagę, że udział polskich firm nie powinien ograniczać się do prac pomocniczych. Przedsiębiorcy chcieliby zdobywać doświadczenie przy bardziej złożonych zakresach, aby kompetencje potrzebne do realizacji kolejnych projektów pozostały w kraju. Wskazują też na potrzebę większej przejrzystości w sprawie planowanego podziału prac między amerykańskich wykonawców a polskich poddostawców.
Równolegle trwają przygotowania do samej budowy. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Gdańsku wydał decyzję środowiskową dla morskiego obiektu rozładunkowego MOLF i drogi technicznej. Pomost o długości około 1112 metrów ma umożliwić dostarczanie drogą morską ciężkich elementów elektrowni. Urząd Morski w Gdyni planuje złożyć wnioski o ustalenie lokalizacji inwestycji oraz pozwolenie wodnoprawne, a postępowanie dotyczące wyboru wykonawcy robót jest w toku.
PEJ przekazały już Bechtelowi teren w Lubiatowie-Kopalinie. Trwają tam prace przygotowawcze i pogłębione badania geologiczne, a w marcu inwestor złożył wniosek o zezwolenie na budowę do Państwowej Agencji Atomistyki. Ostateczny zakres udziału polskich przedsiębiorstw będzie zależał od kolejnych decyzji wykonawców i inwestora.
Źródła
- Bankier.pl — wiadomości — 05.10.2026 14:55
- Forsal.pl — 05.10.2026 10:31










