Podatek od koncernów paliwowych stał się przedmiotem kolejnego sporu między rządem a prezydentem. Andrzej Domański ocenił, że opór Karola Nawrockiego wobec ustawy jest niezrozumiały. Minister przekonywał, że nowe wpływy mają pomóc w sfinansowaniu obniżek podatków nakładanych na paliwa.
Domański mówił o sprawie podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rządu. Jego zdaniem po jednej stronie sporu znajdują się kierowcy i inni konsumenci, a po drugiej duże koncerny paliwowe. Minister pytał także, z czego wynika stanowisko prezydenta i jakie interesy stoją za głosami płynącymi z Pałacu Prezydenckiego.
Rząd: podatek ma pomóc obniżyć ceny paliw
Według przedstawicieli rządu podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych miałby dostarczyć środków na czasowe zmniejszenie VAT-u lub akcyzy. Domański wskazywał, że napięta sytuacja w rejonie cieśniny Ormuz wpływa na poziom cen paliw, dlatego potrzebne jest odpowiedzialne źródło finansowania ewentualnych ulg.
Minister finansów zarzucił prezydentowi beztroskę w podejściu do finansów państwa. Argumentował, że oczekiwanie jednocześnie wysokich wydatków, niskich podatków i niewielkiego deficytu jest trudne do pogodzenia.
Do propozycji prezydenta odniósł się także minister energii Miłosz Motyka. Przypomniał, że ceny paliw oddziałują na koszty innych produktów i usług, w tym żywności. Według przedstawionych przez niego rządowych wyliczeń wcześniejszy pakiet obniżek cen paliw zmniejszał miesięczną inflację o co najmniej 1 punkt procentowy.
Prezydent wskazuje na retroaktywność przepisów
Rządowa ustawa obejmuje nadzwyczajne zyski osiągnięte ze sprzedaży paliw ciekłych w okresie od marca 2026 roku do marca 2027 roku. To druga próba wprowadzenia podobnej daniny. Senat przyjął projekt w poprzednim tygodniu, a ustawa nadal oczekuje na decyzję prezydenta.
Karol Nawrocki uważa, że regulacja może naruszać konstytucyjną zasadę niedziałania prawa wstecz. Według prezydenta przepisy obejmują także zyski uzyskane przed ich wejściem w życie. Rząd odpowiada, że ustawa jest reakcją na nieprzewidywalne skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie i mieści się w dopuszczalnych ramach wyjątku od tej zasady.
Prezydent przedstawił własny projekt dotyczący bezpieczeństwa paliwowego i funkcjonowania rynku naftowego. Zakłada on między innymi możliwość czasowego ograniczenia marż firm paliwowych oraz zwolnienia sprzedaży paliw z podatku od sprzedaży detalicznej, jeśli cena ropy Brent będzie o 20 procent wyższa niż rok wcześniej.
Spór o skutki propozycji prezydenta
Miłosz Motyka ocenił, że rozwiązanie dotyczące marż mogłoby uderzyć przede wszystkim w Orlen. Argumentował, że część zagranicznych koncernów nie ma w Polsce rafinerii, więc ograniczenie marży rafineryjnej nie dotyczyłoby ich w takim samym stopniu.
Inne stanowisko prezentują politycy PiS. Wskazują, że prezydent przedstawił własny projekt i że o losie rządowej ustawy powinien zdecydować sam. Z kolei wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski zaapelował do Nawrockiego o zakończenie politycznego sporu i działania, które mogłyby przynieść ulgę kierowcom.
Wciąż nie ma deklaracji, czy prezydent podpisze ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Przedstawiciel jego kancelarii podkreślał, że decyzja należy do głowy państwa, a jednocześnie krytykował rządową propozycję, przewidując możliwość wzrostu cen na stacjach.
Źródła
- Bankier.pl — wiadomości — 29.09.2026 12:34
- TVN24 — 29.09.2026 11:48










