Rosja może uderzyć na Kijów, jednak obecne możliwości rosyjskiej armii nie wskazują na to, by taki atak miał duże szanse powodzenia. Ukraińscy analitycy wojskowi oceniają, że ewentualna operacja zależałaby przede wszystkim od sytuacji na froncie, stanu ukraińskich zapasów obrony przeciwlotniczej oraz skuteczności rosyjskich uderzeń na zaplecze.
Anton Michnenko, ekspert ds. wojskowych, powiedział PAP, że Moskwa nie porzuciła planów dotyczących Kijowa. Jednocześnie podkreślił, że ich realizacja zależy od bieżących warunków. W ostatnim czasie Rosja zwiększa intensywność ataków na ukraińską infrastrukturę, wykorzystując między innymi drony o napędzie odrzutowym. Ukraińska obrona ma mieć problemy z ich zwalczaniem, zwłaszcza z powodu niewystarczających zapasów pocisków do systemów zdolnych do niszczenia takich celów.
Plany dotyczące Kijowa i Czernihowa
Informacje o rosyjskich przygotowaniach potwierdzał pod koniec sierpnia doradca prezydenta Ukrainy, generał Pawło Palisa. Według jego słów rosyjskie dowództwo otrzymało polecenie opracowania planów ofensywnych w kierunku Kijowa i Czernihowa. Samo przygotowanie planów nie oznacza jednak, że operacja zostanie rozpoczęta.
Zdaniem ekspertów do realnej próby zajęcia stolicy mogłoby dojść dopiero po poważnym osłabieniu ukraińskiej obrony na froncie albo w przypadku krytycznego deficytu środków obrony powietrznej. Obecnie nie ma przesłanek wskazujących, że któryś z tych scenariuszy jest bliski realizacji.
Rosja nie ma dużych rezerw
Prof. Andrij Charuk z Akademii Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych Ukrainy we Lwowie ocenił, że Rosja nie dysponuje obecnie znaczącymi rezerwami, które mogłaby skierować na nowy kierunek działań. Ewentualne wzmocnienie operacji pod Kijowem wymagałoby przesunięcia jednostek z innych części frontu, co mogłoby pogorszyć położenie rosyjskich wojsk.
Na części odcinków Rosjanie od dłuższego czasu osiągają niewielkie postępy, a w rejonie Łymanu inicjatywę miała przejąć armia ukraińska. Według przekazanych ocen rosyjskie straty rosną, a bieżąca mobilizacja nie wyrównuje ich w pełni. Taka sytuacja może skłaniać rosyjskie władze do rozważania bardziej radykalnych działań, w tym powszechnej mobilizacji lub prób otwarcia kolejnych kierunków.
Największe zagrożenie dla zaplecza
Charuk uważa, że w najbliższych miesiącach nie należy oczekiwać zasadniczej zmiany przebiegu wojny ani rozpoczęcia dużej operacji w pobliżu Kijowa. Za poważniejszy problem uznaje rosyjskie ataki na ukraińskie zaplecze, zwłaszcza na obiekty związane z produkcją i przesyłem energii. Znaczenie tych uderzeń może wzrosnąć wraz ze zbliżaniem się zimy.
Rosja próbowała już zdobyć Kijów na początku pełnoskalowej inwazji w 2022 roku. Desant na lotnisku w Hostomelu został odparty, a rosyjskie oddziały nacierające między innymi z terytorium Białorusi zatrzymano na przedmieściach stolicy. Po kilku tygodniach walk wojska rosyjskie wycofały się spod Kijowa oraz z północnych odcinków frontu.
Jurij Żirochow, ukraiński ekspert wojskowy, ocenił, że ryzyko zajęcia Kijowa przez Rosjan jest obecnie niewielkie. Jego zdaniem rosyjska armia nie ma zdolności potrzebnych do skutecznego opanowania i utrzymania miasta tej wielkości.
Źródła
- Forsal.pl — 10.10.2026 07:28
- Business Insider Polska — 09.10.2026 15:21









